wtorek, 29 grudnia 2015

2015-12-29 | iPad Pro i Apple TV - wrażenia/opinia



Oglądając "Siri, give us a hint", szczególnie podziwiałem prezentacje dwóch urządzeń: iPada Pro - tabletu dla "profesjonalistów" (dlaczego użyłem cudzysłowu, wyjaśnię później) oraz czwartej i dość rewolucyjnej generacji Apple TV, smart przystawki do telewizora.
Powoli przyzwyczajam się do tego, że Apple emejzinguje nas reklamami czy prezentacjami swych produktów, po czym ich nowa oferta okazuje się lekką klapą. Tak właśnie stało się z iPadem Pro i Apple TV - nie jest to jedynie moja ocena sytuacji.
Urządzenia zobaczyć na żywo miałem szansę dopiero dzisiaj, w salonie iSpot. Tablet dla profesjonalistów znalazł się od razu przy wejściu. Przyznaję, że zrobił na mnie duże wrażenie. Pierwsze wrażenie, choć myślałem, że będzie większy - większość blogerów chyba przesadza z ilością epitetów określających "monstrualną" wielkość iPada Pro. Biorąc tablet do obu rąk, stwierdziłem, jego ciężar mi nie doskwierał, ale trzymać go w jednej mogłem zaledwie przez chwilę - niestety nie jest to masa iPada Air ani tym bardziej najmniejszego urządzenia z tej rodziny. Z tego zapewne powodu zaprojektowane zostało akcesorium Smart Keyboard, lecz ani na temat tej klawiatury, ani na temat Apple Pencil nie powinienem się wypowiadać - nie zostały wyeksponowane, przez co nie mogłem ich przetestować, czego bardzo żałuję. Jeśli już jednak o klawiaturze mowa, to jej ekranowa, dotykowa wersja została ulepszona (tylko w tym modelu), układ klawiszy jest taki sam, jak w komputerach Mac. Mimo tej zmiany, pisanie na dotykowych "przyciskach" nadal nie jest tak samo (ani porównywalnie) komfortowe, jak na ich mechanicznych odpowiednikach. Przejdźmy do funkcjonalności tabletu. Świetne podzespoły nic nam nie dadzą, gdy nadal mamy tu iOS i - przez to - nieco ograniczone możliwości. iMovie to przecież nie Final Cut Pro, tak samo jak Zdjęcia to nie Photoshop. Na szczęście z czasem przybędą bardziej zaawansowane aplikacje, przynajmniej tak mi się wydaje.
Podsumowanie: iPad Pro mnie nie zachwycił i już nie rozważam jego kupna.
Sytuacje powinno uratować Apple TV. Wygląd samej kosteczki nie wywołał u mnie szczególnych emocji - to dobrze, bo nie powinna się rzucać w oczy, jest ona jednak nieco większa od poprzedniczki. Stało się tak ze względu na lepsze parametry urządzenia. Wiele zmian zaszło w pilocie, który dostał wiele nowych funkcjonalności. Ma panel dotykowy, dedykowany przycisk do Siri (niestety ta nie działa jeszcze w Polsce, nawet, gdy będziemy chcieli porozmawiać z nią po angielsku) oraz przyciski regulacji głośności telewizora. Siri Remote, bo tak się nazywa, ma diodę IR, lecz z Apple TV komunikuje się poprzez Bluetooth.
Sam interfejs czwartej generacji działa bardzo płynnie i nie mam tu nic do zarzucenia. Jest przyjemny dla oka i - jak na produkt tej firmy przystało - intuicyjny. Przemyślałem, dla kogo przyda się to urządzenie:
a) dla osób intensywnie korzystających z urządzeń Apple, którzy lubią przeglądać treści na dużym ekranie,
b) dla wielbicieli filmów i seriali (z naciskiem na te drugie),
c) dla tych, co kochają robić zdjęcia iPhonem czy iPadem i prezentować je znajomym.
Nie przyda się jednak dla graczy. Wprawdzie w ofercie AppStore jest kilka gier, lecz nie są to produkcje znane z prawdziwych konsol. Do Apple TV można jednak podłączyć gamepada - poprzez Bluetooth.
Podsumowanie: do gier nie, ale do seriali czy filmów owszem.

PODSUMOWANIE CAŁYCH MOICH WYPOCIN: iPad Pro nie zastąpi prędko komputera, a Apple TV dopiero rozwinie swoje skrzydła.


Ciekawostka: niektórzy (w tym ja) jako alternatywę dla Apple TV podają Wii U.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz